Po parapetach skacze świt 
I słońce się tu zakrada
Za chwilę jasne pewne stanie się,
Że musisz chyba stąd już spadać

A zatem szybko ubierz się
I nie zapomnij zamknąć drzwi
Ja dobrze wiem, ty widzisz też,
Że nocny teatr skończył się

No nie płacz tak drogi kolego
Przecież nie stało się nic złego
I nie pisz więcej tych smutnych wierszy
I nie myśl też, że byłeś pierwszy

A jeśli odnajdziemy się
Gdzieś pośród zgiełku na ulicy
Ty spojrzysz na mnie jakbyś mnie znał
Ja przemknę obok skryta w ciszy

No nie płacz tak drogi kolego
Przecież nie stało się nic złego
I nie pisz więcej tych smutnych wierszy
I nie myśl też że byłeś pierwszy









Teraz jesteś tu, a za chwilę ona

rozkoszą spojrzeń swych
karmić będzie sen
karmić będzue ciało swe
powoli zniknę znów...

Wiem, że robię błąd
wiem, że tylko dzika noc
przyniesie ciebie mi
chociaż pachniesz mą
nie będziesz mój...

Daj znak, a zostanę
tak długo jak będziesz chciał
daj znak, tuż nad ranem
bo odejść stąd jakoś żal

Daj znak, a zostanę
tak długo jak będziesz chciał
daj znak, tuż nad ranem
bo odejść stąd jakoś żal
żal...

Nie zobaczę jak
głowę dla mnie tracisz
nie, nie poczuję, że
dla nas wstaje dzień
dla nas spada letni deszcz
to nie dla mnie wiem...

A jednak wracać chcę
kawałek ciebie wydrzeć jej
i w słodkim grzechu ty
jeszcze jeden raz oszukać czas...

Daj znak, a zostanę
tak długo jak będziesz chciał
daj znak, tuż nad ranem
bo odejść stąd jakoś żal...

Daj znak, a zostanę
tak długo jak będziesz chciał
daj znak, tuż nad ranem
bo odejść stąd jakoś...

Daj znak...