Wiem, wiem, co się z nami dzieje,
coś, kradnie nam powietrze,
wino mocne jak noc,
z Twoich rąk płynie prąd,
niebezpiecznie,
choć nie miejsce i czas,
chociaż ledwo Cię znam,
już wiem...
Zabiorę Cię na drugi brzeg,
aż nas przyłapie świt,
zabiorę Cię na drugi brzeg,
gdzie z rozkoszą łatwo zmiesza się wstyd.
Wiem, wiem, co się z nami dzieje,
coś, coś się zaraz stanie,
nie uciekne już z tąd,
usta zbyt blisko są,
niebezpiecznie,
choć nie miejsce i czas,
chociaż ledwo Cię znam,
już wiem...choć nie miejsce i czas,
chociaż ledwo Cię znam,
już wiem...
Zabiorę Cię na drugi brzeg,
aż nas przyłapie świt,
zabiorę Cię na drugi brzeg,
gdzie z rozkoszą łatwo zmiesza się wstyd.
Zabiorę Cię na drugi brzeg,
aż nas przyłapie świt,
zabiorę Cię na drugi brzeg,
gdzie oddechy nasze, zmienią się w krzyk.
Zabiorę Cię, gdzie oddechy nasze zmienią się w krzyk.
Zabiorę Cię na drugi brzeg,
aż nas przyłapie świt,
zabiorę Cię na drugi brzeg,
gdzie z rozkoszą łatwo zmiesza się wstyd.
Zabiorę Cię na drugi brzeg,
aż nas przyłapie świt,
zabiorę Cię na drugi brzeg,
gdzie oddechy nasze, zmienią się w krzyk.
Zabiorę Cię...
Biegnę znów w wielki świat.
Jego wir, ponad falę chcę poczuć to już.
Pęka nić. Trudno zostać mi tu.
Tak za ciasny wydaje się dzień.
Gdybyć mógł ubrać mnie w magie barw.
Gdybyś wiedział jak mnie tu zatrzymać
I chciał tego z całych sił.
I tylko ja i wiatr.
To on mi karze tak pędzić.
I tylko ja i wiatr.
Od Twoich dłoni wciąż silniejszy.
I tylko ja i wiatr.
To on mi karze tak pędzić.
I tylko ja i wiatr.
Od Twoich dłoni znów silniejszy.
Pragnę mieć coś mojego.
Tak tęsknie, obsesją to już staje się.
Czemu, więc
nawet ten rozdział już sam zamyka się i znika więź.
Wiem, że tam czeka nieznany ląd.
Już nie woła ten głos.
Ty wypuszczasz mnie z rąk.
Wypuszczasz mnie.
I tylko ja i wiatr.
To on mi karze tak pędzić.
I tylko ja i wiatr.
Od Twoich dłoni wciąż silniejszy.
I tylko ja i wiatr.
To on mi karze tak pędzić.
I tylko ja i wiatr.
Od Twoich dłoni znów silniejszy.
To ja.
Mój taniec poprzez dzikość myśli nagich.
W tym szaleństwie gubię Cię
I ofiarą staję się swoich pragnień, braku granic.
Nikt za rękę nie prowadzi.
Może w końcu uda się miejsce znaleźć swe.
I tylko ja i wiatr.
To on mi karze tak pędzić.
I tylko ja i wiatr.
Od Twoich dłoni wciąż silniejszy.
I tylko ja i wiatr.
To on mi karze tak pędzić.
I tylko ja i wiatr.
Od Twoich dłoni znów silniejszy.