Czasem na ulicy marzeń 
malowałam swoje dni
zabierali je handlarze
musiałam żyć

Pojawiłeś się tak nagle
jak zgubionej myśli sens
stałeś smutny w pustej bramie
gdy namalowałam twój ostatni dzień

Odszedłeś nim
zrozumiałam że
z tego nie można wyjść
mówią chcesz brać to sprzedaj obraz ten
oprócz niego nie miałam już nic

Obudzili mnie nad ranem
byłam w bramie tak jak Ty
z nikim się nie pożegnałam
musiałam iść

Zastąpił drogę
czarny gęsty las
dłonie oplótł cierń
miliony lat przedzierałam się
aby móc jeszcze odnaleźć cię
ognisty ptak wyszarpuje sen
modlitwa wciąż się rwie
zabrakło sił i zabrakło łez
wtedy ktoś lekko przytulił mnie

Wokół dziwnie pusty pokój
rozumiemy się bez słów
kiedyś na ulicy marzeń








A jeśli deszcz 
Zaskoczy znowu mnie
I Ciebie nie będzie
Co stanie siÄ™?

A jeśli nuty
Przestaną nagle brzmieć
I Ciebie nie będzie
Co stanie siÄ™?

Nie oddalaj siÄ™ teraz
Trzymasz w dłoniach mój świat
Tyle chwil nam umyka
Tyle chwil, tak co dnia

Razem dotrzeć możemy
Tam gdzie nie dotarł nikt
Poznać smak tajemnicy
UchylajÄ…c jej drzwi
Razem dojrzeć możemy
Czego nie widział nikt
Wypić eliksir życia
Zdobyć najwyższy szczyt

Królowa noc
Nagością kusi mnie
A Ty gdzieÅ› znikasz
Zostawiasz mnie

I żadne słowa
Nie przekonujÄ… CiÄ™
Chcesz to odchodzisz
Co zdarzy siÄ™?

Teraz chcę żebyś został
Dał mi, choć małą część
Tego co, kryjesz w sobie
I co sam pragniesz mieć

Razem dotrzeć możemy
Tam gdzie nie dotarł nikt
Poznać smak tajemnicy
UchylajÄ…c jej drzwi
Razem dojrzeć możemy
Czego nie widział nikt
Wypić eliksir życia
Zdobyć najwyższy szczyt