Czasem na ulicy marzeń
malowałam swoje dni
zabierali je handlarze
musiałam żyć
Pojawiłeś się tak nagle
jak zgubionej myśli sens
stałeś smutny w pustej bramie
gdy namalowałam twój ostatni dzień
Odszedłeś nim
zrozumiałam że
z tego nie można wyjść
mówią chcesz brać to sprzedaj obraz ten
oprócz niego nie miałam już nic
Obudzili mnie nad ranem
byłam w bramie tak jak Ty
z nikim się nie pożegnałam
musiałam iść
Zastąpił drogę
czarny gęsty las
dłonie oplótł cierń
miliony lat przedzierałam się
aby móc jeszcze odnaleźć cię
ognisty ptak wyszarpuje sen
modlitwa wciąż się rwie
zabrakło sił i zabrakło łez
wtedy ktoś lekko przytulił mnie
Wokół dziwnie pusty pokój
rozumiemy się bez słów
kiedyś na ulicy marzeń
Tyle razy budziłam
tyle razy myliłam się
nie potrzebnych tyle miejsc
zagubiona i dumna
w pustych ścianach chowałam lęk
nie mogę takiej siebie znieść
Wiem już gdzie moje miejsce
wiem już gdzie zostać mam
w twoich dłoniach cały czas
Wiem już gdzie moje miejsce
wiem już gdzie zostać mam
w twoich dłoniach cały czas
Nie wiem komu dziękować
za to, że się znalazłeś tu
pusto z najpiękniejszych snów
z tego miejsca na ziemi
widzę wszystko, co ważne jest
odnalazłam siebie też
Wiem już gdzie moje miejsce
wiem już gdzie zostać mam
w twoich dłoniach cały czas...