Czasem na ulicy marzeń 
malowałam swoje dni
zabierali je handlarze
musiałam żyć

Pojawiłeś się tak nagle
jak zgubionej myśli sens
stałeś smutny w pustej bramie
gdy namalowałam twój ostatni dzień

Odszedłeś nim
zrozumiałam że
z tego nie można wyjść
mówią chcesz brać to sprzedaj obraz ten
oprócz niego nie miałam już nic

Obudzili mnie nad ranem
byłam w bramie tak jak Ty
z nikim się nie pożegnałam
musiałam iść

Zastąpił drogę
czarny gęsty las
dłonie oplótł cierń
miliony lat przedzierałam się
aby móc jeszcze odnaleźć cię
ognisty ptak wyszarpuje sen
modlitwa wciąż się rwie
zabrakło sił i zabrakło łez
wtedy ktoś lekko przytulił mnie

Wokół dziwnie pusty pokój
rozumiemy się bez słów
kiedyś na ulicy marzeń








Poranek dziś obudził mnie 
myślą, że wcale nie jest źle
i chmury uśmiechały się
a myśli grały słodką pieśń

I właśnie zrozumiałam że
czegoś brakuje tu
to właśnie Ty

O, o czekam na twoje słowa
o, o zacznijmy wszystko od nowa
o,o czekam na mały znak
tylko tego tu mi brak

Niech grzeje szept twych ciepłych ust
orkiestra ta jak nigdy zabrzmi znów
te dźwięki poprowadzą nas
w to miejsce które dobrze znasz

I już wiem jak kochać cię mam
bo poruszasz mnie tak
jak dotąd nikt

O, o czekam na twoje słowa
o, o zacznijmy wszystko od nowa
o,o czekam na mały znak
tylko tego tu mi brak

I właśnie zrozumiałam że
czegoś brakuje tu
to właśnie Ty

O, o czekam na twoje słowa
o, o zacznijmy wszystko od nowa
o,o czekam na mały znak
tylko tego tu mi brak